Forum www.pracarchoep.fora.pl Strona Główna www.pracarchoep.fora.pl
none
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

konkurs

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.pracarchoep.fora.pl Strona Główna -> Kącik pisarski
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ancoron
WidowMaker



Dołączył: 21 Kwi 2017
Posty: 22
Przeczytał: 7 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z domu pod pękniętym niebem

PostWysłany: Pon 10:18, 07 Maj 2018    Temat postu: konkurs



Stał sam, czuł się tak stary jak jeszcze nigdy. Przyprószone siwizną włosy były rozwiewane przez wiatr, dłoń pokryta plamami wątrobowymi z trudem trzymała miecz. Tarcza od dawna leżała przełamana obok.
To koniec, pomyślał, patrząc na wymierzone w siebie groty strzał. Epikur Belaiar, ostatni władca Archolos, walczył aż do końca. Wokół płonęły domy, cała wyspa zamieniła się w piekło ognia i śmierci, wszędzie ciała, tak dużo ciał.
Smutas, nabity na pal, do samego końca twierdził, że miał gorsze rzeczy w dupie i skończył marnie, martwy, krucy jedli mu oczy, a krew z kałem miarowo spływała po drewnie. Broda i wąsy pokryte czerwienią, topór wbity w ziemię obok. Pomyśleć, że on był z nich najlepszy, a odszedł jako pierwszy.
Rabittous, zastępca gubernatora, pyskaty jaszczur, który uwielbiał kręcić melanże, zawsze z nieodłącznym hehe cisnącym się na ustach, także nie zaznał spokoju. Wyglądał tak, jakby po pijaku założył się, iż będzie celem dla łuczników. Przypominał trochę jeża.
Arrival, stary wojak, do końca wierny, gotów walczyć za Archolos aż do końca. Spełnił swą powinność, broniąc dzieci. Spokój wymalowany na jego twarzy świadczył o tym, iż umarł dobrą śmiercią, jak człowiek.
Jaszczuroczłek Fexo i jego ukochana wilczyca leżeli razem, pokrwawieni, z dziesiątkami ran ciętych. Walczyli jak lwy, osłaniając odwrót bezbronnych, wiedząc, iż zwyczajnie tak trzeba. Odeszli bez jęknięcia żalu.
Bragus, od dawna był wycofany, nie uczestniczył w życiu wyspy, prawdopodobnie od dawna był martwy. Wisiał przybity oszczepem do drzwi własnego domu, nawet nie zdążył krzyknąć, ni po miecz sięgnąć.
Falric, złote dziecko Nordmaru, niejeden raz balansował na granicy śmierci, walcząc z rakiem trawiącym Archolos, nie dziwota tedy, że i tym razem nie skrewił. Paskudne krzyżowe cięcia zakończyły jego krucjatę, a tyle mógł jeszcze osiągnąć, lecz Rader odniósł sukces.
Tyle twarzy, lecz tak mało życia, to koniec, wszystko przeminęło.
Rais pełźnie w kierunku gubernatora, harcząc krwią gromadzącą się w ustach, lekkoduch, lecz walczył, bo nie miał innego wyjścia.
- Przepraszam, nie czuję się zbyt dobrze - wyszeptał i umarł.
Gurthez, sędziwy, emerytowany kapitan straży ciął jeszcze kolejnych dwóch, gdy w końcu został przytłoczony siłą wroga, a koszula jego splamiona krwią została, podniósł się jednakże i stracił kolejnego. Oblegli go tłumnie i dźgali włóczniami, aż wydał ostatnie tchnienie.
Xilk, mrukliwy typ, który dbał o porządek, zawsze lubił deszcz, z radością przyjął spadające, na jego spalone kulami ognia ciało, krople. Cierpiał i męczył się, aż w końcu skrócono jego cierpienie uderzeniem oskarda w skroń. Świat dla niego zniknął w błysku.
Keyl, człowiek cień, który opuścił miasto dawno temu, przybył by bronić honoru Archolos. Łuk jego zaśpiewał tango, gdy strzelał do tych kutafonów, którzy zrobili o krok dalej. Cios dwuręcznego miecza sprawił, iż broń i jej właściciel zostali złamani w pół.
Webster, ork o aparycji świni, kolejny z tych, którzy powrócili na sam koniec, by odejść ostatecznie. Nawrócił się i rąbał wokół toporem, aż dostał strzałą w kolano, a następnie toporem w kark, który pękł niczym zapałka.
Rodrigo, weteran walk z zombie, twórca wspaniałych karczemnych opowieści wyszedł z kuszą z karczmy, wystrzelił i trafił, po czym jął przeładowywać broń. Dostał strzałą prosto w serce i upadł. I głupi ryj sobie rozwalił.
Pedro padł szybko, nawet nie drasnął rycerza w pełnej zbroi, gdy dostał nożem w plecy, jęknął ciężko i zwalił się, płacząc na ziemię, gdzie, skulon w pozycji embrionalnej, dokonał żywota w stale rosnącej kałuży posoki.
Loco, fanatyk futuryzmu, który zawsze wolał unikać walki, po prostu przybył, by się bawić, skończył z poderżniętym szabelką gardłem, harcząc i walcząc o każdy oddech.
Erkebrand, największy bawidamek, sława nad sławy, łamacz niewieścich serc. Sam skończył ze złamanym sercem, cios dwuręczniaka przeciął go, wchodząc w ciało z prostotą penisa zanurzającego się w pochwie.
Kai już nigdy miał nie stracić dziewictwa, gdy pocisk z katapulty trafił prosto w niego i w niejakiego Ascariusa. Łowca głów Zegiel stracił głowę. Oskar padł, broniąc składu cebuli, bowiem miał dług wobec tych warzyw. Velaya i Tallor zostali po prostu zadeptani przez uciekający motłoch
Nordmarczyk Hudof zamiast wymachiwać toporem jął kpić z przeciwników, najwyraźniej zapominając, iż nie wysyła gołębi pocztowych, a to jest werbalna konwersacja. Cięty od krocza aż po żebra padł bez słowa skargi.
Ertix nawet nie walczył, nie podobały mu się takie klimaty, spokojnie czekał, aż dostał w aortę i klęknął, wodząc wokół nieprzytomnym spojrzeniem, aż w końcu po prostu szczezł.
Luna i Rene skończyły splecione w miłosnym uścisku, w łóżku, gdy płonący dach pogrzebał ich w ruinach budynku. Homoseksualistki aż do samego końca.
Dwoje orków czeladników zginęło na głównej ulicy, nikt nie zdołał nawet zapamiętać ich imion, które skazane zostały na zapomnienie, tak jak i ich posiadacze. Samiec lżyła na oprawców, wyzywając ich od męskich, szowinistycznych świń. Samiec po prostu w amoku powtarzał słowo papaja.

Epikur widział to wszystko i uronił jedną, samotną łzę, po czym w bezsilnej wściekłości odrzucił od siebie miecz i wrzasnął.
- Tyle cierpienia! Tyle śmierci! Za co? Czy to tylko dlatego, iż ogłoszone przeze mnie zostało, że ruchanie płaskich lasek jest gejowe, bo to prawie jak z facetem? Czy to był wystarczający powód do wojny zwolenników i przeciwników tejże idei?
Odpowiedzią dla niego był jedynie dźwięk zwalnianych cięciw i świst strzał przecinających powietrze. Potem nie było już nic.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.pracarchoep.fora.pl Strona Główna -> Kącik pisarski Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin